Dr Dupa's Blog
dupa to nie zawsze znaczy to samo

wrz
21

Dyskoteka w Niemczech, bawi się Rosjanin, z napisem na koszulce „TURCY MAJĄ TRZY PROBLEMY”. Nie trwało długo, stanął przed nim Turek, byczysko chłop:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów – odpowiedział Rosjanin – agresja. Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu. Dyskoteka się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam na niego tłum Turków czeka.
- No, teraz się z tobą policzymy – warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów – powiedział Rosjanin. – Nie potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie zwoływać wszystkich „swoich”.
- Zaraz nam to odszczekasz! – wrzasnęli Turcy wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów – westchnął ciężko Rosjanin – zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami…

Jaki my mamy problem? U nas z kolei mielibyśmy problemy z dyskoteką, bo albo się starzeję albo coraz trudniej w tych czasach o przyzwoity lokal, a może się mylę?

wrz
07

Chciałbym już na zawsze nie tylko od święta,
O Antonim M. zawsze pamiętać.
Mięć wzrok natchniony jak on przy pulpicie
Oczy zamglone jak staw o świcie,
Bródka fikuśnie przycięta na twarzy,
Tak chcę wyglądać, o tym marzę.

Mówić podniesionym głosem i szukać spisku,
Budzić się każdego dnia z jedną nogą przy urwisku,
Poszukiwać i tropić odkrywając obłudę,
Zamknąć piłkarzy i aresztować Smudę,
Przy przesłuchaniach przyciskać tak by pulsowała trzustka,
Zostać królem Polski i zdemaskować Tuska,
Obalić rząd, w którym się samemu jest,
pokazać ludziom, że ma się gest.
I występować w radiu jedynym właściwym,
I przemawiać tak by szydełka pod paznokcie z emocji wchodziły.

Być podobnym do skazy z „Króla lwa”,
Mieć oczy otwarte przez noc i za dnia,
Ścigać po jaskiniach Talibów,
A przy tym nazbierać grzybów,
Tym samym zdobyć cały świat,
To mi się marzy od wielu lat,

Na prawdę chciałbyś?- pyta dr Dupa
Chciałbym! takich jak ja jest cała kupa,
Śledzą świat przez całe ranki,
Ze swej toruńskiej pierwszej czytanki,
Aż mama powiada napij się mleka,
Może być zatrute, idę komisja czeka…

lip
31

Ta opowieść miała miejsce w górach. Dokładnie rzecz biorąc Tybet.

Najtrudniejsze podejście pod Mont Everest. Jasno włosa postać bez

śladu zmęczenia pokonuje kolejne metry morderczej trasy. Zaraz za

tą postacią na linie ciągnie się inna postać totalnie wyczerpana

przez trudy podróży. To co może szokować w tej silniejszej osobie

to jest to że mimo 20 stopniowego mrozu ma krótki rękawek

nie sięgający do łokcia i opinające pośladki dżinsy.

-           maleńka chcesz jakiś odpoczynek??

-           Nie od 20 godzin się wspinamy a ty mnie pytasz o odpoczynek?!

-           Nie to nie.

-           Jasne debi.. debeściaku!

W tym momencie zatrzymali się. Ona padła na zimie bezwładnie a on przyjął

tą pozycję co zwykle, czyli stał napinając wszystkie swe mięśnie. Ona starał

się dopaść jakiekolwiek zapasy żywności, on tworzył teatrzyk cieni na śniegu

używając do tego bica i trica. Był akurat w momencie, gdy to tyranozaur-bic

pożerał pterodaktyla-trica, gdy w odległości 50 m pojawiła się z nikąd włochata postać.

-To yeti- wymówiła z przerażeniem dziewczyna.

-Chcesz, zapierdolę gnoja dla ciebie i będziesz miała nowy bryloczek do kłódki od rowera?

-A nie czas,już bym mogła jeździć swoim samochodem?

-Te wycieczki cię rozochocają maleńka! Hej ty owłosiony kutasie chodź tu!

Tajemnicza postać równie szybko jak się pojawiła tak i zniknęła.

-I spierdolił!! Wiesz maleńka jak chciałem zatrzymać kozice w

górach to po prostu kierowałem bica w jej stronę!

Oboje patrzyli w stronę gdzie przed chwilą jeszcze

stało yeti, poczym ona dokończyła jeść pasek z plecaka a on po podbijał

jeszcze trochę ping-ponga bicem.

-Maleńka wiesz czemu nie mam papieru w kiblu? Bo czekam aż podeschnie i

rozluźniam pośladki i samo spada.

Po kolejnych ośmiu godzinach marszu opisywanego wcześniej dotarli na szczyt.

-Wiesz maleńka to zawsze było moim marzeniem..

-8848..

-nie 6 miliardów ludzi może podziwiać biopola jednocześnie!!

lip
30

Manga, czyli ewolucja Muminków

Wiele milionów fanów japońskich kreskówek dosyć bezkrytycznie podchodzi do tematu. Wszystko jest cacy, zachwycają się czyjąś kreską, fabułą i całym fikcyjnym światem. Są oszołomieni tym co podaje im się na tacy. Nie wiedzą jednak, że tak naprawdę nic nowego się dzieje. To tak jak z Tsubasą. Pierwszy sezon iście genialny, a następne tylko gorsze i gorsze, aż dochodzimy do tego, że Kapitan Jastrząb wygląda niczym Disneyowski Herkules przy uczesie na Tokio Hotel. Podobnie jest z całym światem Mangi. Nic nowego się tutaj nie dzieje, co więcej to cały czas przerysowywana kalka Muminków! Tak właśnie. Niechaj ten krótki wywód powiedzie nas do tej kolejnej szokującej wiadomości.

1945 rok przyniósł wiele niesamowitych wydarzeń. Kończyła się Druga Wojna Światowa, roztrząsały się losy globu i w tym samym czasie wielkich myśli powstaje Småtrollen och den stora översvämningen- czyli pierwsza część wielkiej sagi Muminków( pierwowzór Anime i Mangi). Te pseudo hipopotamy mają przemożny wpływ na działalność Japońskich twórców.

Skąd taki wniosek?

Ciekawa kreska

Niemożna odmówić Muminkom ciekawej i bogatej szaty graficznej, która chociażby poprzez zróżnicowane postacie daje nam ciekawy wachlarz rysowniczych możliwości. Dynamika z jaką musieli poradzić sobie rysownicy bez zastrzeżeń.

Intryga i trzymanie w napięciu

Każdy odcinek M. jest przepełniony napięciem, to istna elektrownia ludzkich emocji! Sam pamiętam jak oglądałem TV z rozszerzonymi źrenicami, kurczowo ściskając oparcie fotela. Jakim intrygantem jest Włóczykij. Filozof, podróżnik, syn Joka. Pod płaszczykiem leniwie wypowiadanych zdań, knuje nieustannie podpuszczając Muminka, mamiąc go opowieściami zza siedmiu gór. Jak zobaczymy w filmiku ilustrującym erotykę, również cynicznie szydzi z problemów związanych z dojrzewaniem płciowym Muminka. Buka. Kolejna niesamowita postać, która wytwarza niepowtarzalną aurę. Jest sama w sobie tragiczna, pragnąc ciepła nieustannie daje chłód i zwątpienie.

Erotyka

Sporo się jej znajdzie w M. Ci wyzwoleni Skandynawowie przemycają treści nawet dla dzieci, które potem stają się podstawą takiej dziedziny jak Hentai.

Fikcyjny świat

Wielość nowych nieznanych dotąd światu postaci, nieznany muminkowy ląd, roślinność, która żywo uczestniczy w wydarzeniach.

Wskazałem cztery kolumny na jakich oparto Muminki, zatem należy sobie zadać pytanie na czym Manga stoi? Dokładnie to samo. Jedyne co odnajdujemy innego to zamiast rubensowskich bladych stworków, widzimy biuściaste Azjatki. Zamiast Buki ośmiorączne potwory. Choć z pewnością fani Anime i Mangi nie dopuszczają do siebie podanych wyżej argumentów, to cały czas oglądacie jedynie klonów Muminków. Szok? Cóż wydaje mi się, że jednak gdzieś w duszy podświadomie to czuliście. Czy jest zatem wskazane by oglądać te japońskie bajki i łudzić się, że to nie bajki ale treści dla dorosłych podane jedynie w animowany sposób? NIE. Lepiej włączyć klasykę, która brzmi mniej więcej tak .

Jak już wspomniałem na początku, pierwszy sezon Tsubasy jest niebotycznie lepszy od pozostałych. Moja tutaj rada- wróćcie do korzeni drzewa, które Was karmi!

cze
16

Pytanie czy należy kibicować Korei należy chyba inaczej zadać: czy przystoi nie kibicować piłkarzom z Phenianu? Jedenastu oszołomionych zewnętrznym światem, którzy grają by uszczęśliwić swojego wielkiego ojca narodu. Jeśli, któryś z nich nie zagra dobrze, popełni karygodny błąd to czy przypadkiem nie obraża wielkiego przywódcy? Czy nie jest wywrotowcem? Zatem jaka kara może go spotkać? Jak wiemy na drużynie ciąży odpowiedzialność zbiorowa, jeśli któryś z nich nie wróci to odbije się to na pozostałej reszcie. Gdyby zastosować tutaj dalej idącą analogię, nie wiadomo czy po błędzie bramkarza przy strzale Maicona, jego córka odgórnie nie dostanie promocji do następnej klasy, brat golkipera zostanie zwolniony z pracy, a żona zaginie w tajemniczych okolicznościach? Możemy się po panoszącym się na północy reżimie spodziewać wszystkiego. Jedenastu dzielnych piłkarzy( jestem przekonany, że nie są to funkcjonariusze) walczy o wiele więcej niż o wygraną i prestiż. Oni walczą o przyszłość być może całej swojej wioski. Wczorajszy mecz był poniekąd świętą wojną, Brazylijczycy traktują futbol jak religię( Maicon po strzelonej bramce popłakał się ze szczęścia), podopieczni wielkiego Kima grali dla swego bóstwa( niezależnie czy go wielbią czy nienawidzą- uczono ich w szkole takiego spojrzenia na sprawę). Zazdrościć możemy zaangażowania jakie włożyli Azjaci w ten mecz. Można się zastanawiać jak grałaby nasza reprezentacja pomimo awidzą- uczono ich w szkole takiego spojrzenia na sprawę). Zazdrościć możemy zaangażowania jakie włożyli Azjaci w ten mecz. Można się zastanawiać jak grałaby nasza reprezentacja pomimo ewidentnych braków technicznych, szybkościowych, które można jak widać próbować nadrobić ambicją. Również należę do tych, którzy wczoraj mimo sympatii dla Canarinios , ściskali kciuki za dzieci Kima. Jeśli Ci drudzy zagrają z podobnym zaangażowanie z Portugalią, to uważam, że nawet błyskewidentnych braków technicznych, szybkościowych, które można jak widać próbować nadrobić ambicją. Również należę do tych, którzy wczoraj mimo sympatii dla Canarinios , ściskali kciuki za dzieci Kima. Jeśli Ci drudzy zagrają z podobnym zaangażowanie z Portugalią, to uważam, że nawet błyskotliwy talent( skądinąd nie darzonego już taką sympatią) Ronaldo nie wystarczy. Brak Naniego, bylejakość Deco, brak innych przebojowych zawodników sprawiają, że obstawiam w tym meczu remis, bądź wygraną Korei.

kwi
29

Dlaczego właśnie Wasiak?

Każda wioska w Afryce ma swojego wodza, pomimo występowania w danym państwie legalnej władzy. Taki wódz jest nieco czupurny, lubi się nie podporządkowywać, lubi też swoją drużynę i za nią to mógłby w „ogień”. Załóżmy, że taki wódz skoczyłby w ten ogień, ale po chwili zostałby z niego wyrzucony, przy czym dostając kopniaka tam gdzie afrykańskie słońce nie dochodzi usłyszałby „zajęte”. W ogniu tym już prowizorycznie bowiem siedzi nie kto inny jak Wasiak!

Ludwik Wasiak jest pułkownikiem Polskich Drużyn Strzeleckich i prezesem Stronnictwa Narodowego im. Romana Dmowskiego. Na co dzień chodzi w wojskowym stroju i na każdym rogu salutuje z przytupem. Jakiś czas temu fantazjowałem jak może wyglądać Polska po zmianach konstytucji w zależności od danej strony sceny politycznej. Dziś sytuacja przedstawia się z goła inaczej.

Chciałem w tym miejscu opisać moje wyobrażenia jak by ta prezydentura mogłaby wyglądać gdyby niestrudzony Ludwik wygrał… Czy bylibyśmy świadkami niezapomnianej kadencji? W tym miejscu pozostawię jednak miejsce na Wasze przemyślenia a inspiracją dla nich niechaj będą te filmy ukazująca naszego kandydata:

film cały ciekawych poglądów, lecz od minuty 7 dzieje się to co nas najbardziej interesuje

kolejna relacja Telewizji narodowej



a tutaj kwintesencja, czy takie orędzia wkrótce obejrzymy?

czy tak będą wyglądać mapy w naszych księgarniach księgarniach?

euro

Każdy kto czytał kiedyś książki podróżnicze i marzył o dalekomorskich podróżach, dziś już obdarty z marzeń tkwi mocno w szarej rzeczywistości. Przed nami niepowtarzalna okazja, zamiast jechać i szukać egzotyki,  sami u siebie zapewnijmy sobie egzotykę!

mar
20

Pod wpływem wczorajszej projekcji filmu Rewers jaka odbyła się w Czechowickim Domu Kultury postanowiłem zadać sobie i całemu światu pytanie zamieszczone w tytule.Rewers zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.

Rewers to bardzo trudny wyraz. Przeciętny mieszkaniec kraju Otyłych operuje 300 wyrazami. Wśród nich brak już tego trudnego niezrozumiałego słowa.  W związku z tym, że mało komu za wielką wodą tytuł cokolwiek mówi, to nie jest chwytliwy. „Robert Pattison i Biuściaste Azjatki” z pewnością zrobiłyby furorę. Pamiętajmy, że Oscar to nie nagroda za najlepszy film, ale za film nagrodzony przez Akademię z kraju Hot-Doga. Do tego treść filmu jest dla nich niezrozumiała.

Oczami najeźcy Indian: W nieznanym kraju w Europie, w Polsce chyba( to tam gdzie Praga i Sofia- dzielnica Budapesztu?) ludzie kogoś zabijają i wielkie mi halo… A gdzie wampiry? A gdzie przemoc(ta przez duże P)? Gdzie bohaterka z rozmiarem 32 i miseczką F?

Może zatem skoro od kilku lat nie udało nam się zdominować rynku Hollywood powinniśmy zrobić to co robi każdy dobry trener. Siada przed TV i analizuje 50 kaset VHS z nagraniami przeciwników, potem pod to układa taktykę.

Tytuł

Zaproponowany „Robert Pattison i Biuściaste Azjatki” jest niezły. Czegoś tu jednak brakuje. Jakieś propozycje? Osobiście widzę to tak: „Zmierz Roberta Pattisona i Biuściastych Azjatek w Iraku: Dwie wierze Tytanica jako Avatar”. Mamy tu wszystko czego nam potrzeba! Bajka!

Aktorzy

Potrzeba nam Roberta. Policjanta grałby Bruce, przydałby się jeszcze Johny, który jest tak dobrym i kreatywnym aktorem, że mógłby zagrać jedną z Biuściastych Azjatek. Do tego Clooney i Julia Roberts tworzący parę agentów nr1, drugą parę stworzyliby Angelina i Brad. Przydała by się jeszcze Megan Fox i kilu innych.

Treść

Długi podświetlany basen. Naga Megan Fox wypływa na powierzchnię. Wychodzi z wody rozglądając się nerwowo, muzyka sygnalizuje coś strasznego. Robert Patisson wychodzi z krzaków gryzie ją w szyję, a ta przemienia się w członka rasy Na’avi. Kamera oddala się. Basen usytuowany jest na pokładzie wielkiego ekskluzywnego liniowca.

Kasyno. Przy stole do Black Jacka siedzi Clooney i kłóci się z Angeliną. Zdezorientowany krupier stara się ich pogodzić. W tym czasie Julia Roberts kradnie mu klucz do skarbca. Julię okrada Brad. Wszyscy podczas kolejnych kieszonkowych wyczynów uśmiechają się do siebie uwodzicielsko. Okradając się nawzajem udają się do skarbca.

Bruce podróżuje w małej kajucie. Zbliża się wigilia, więc ładuje sobie do kieszeni granaty i zabiera ze sobą dodatkowe magazynki. Jego przeczucie go nie zawodzi. Gdy wychodzi z kajuty  potyka się o ciało martwego kapitana. Udaje się na mostek kapitański na, którym stacza 40 minutową walkę z Biuściastą Azjatką(Johny). Ta wyrzuca go 20 razy za burty statku, lecz bezowocnie, ponieważ czerwony od krwi bohater za każdym razem wraca ubrany jedynie w podkoszulek.

Statek płynie do Iraku aby wymienić kolejny kontyngent amerykańskich Marines. Nie może jednak zwolnić poniżej 30 węzłów ponieważ słuchający U2 Tom Lee Jones grozi, że wysadzi cały statek. Po chwili zabija go jednak Sandra Bullock.

Okradający się nawzajem agenci docierają pod drzwi skarbca. Są niebiescy i mają śmieszne uszy bo spotkali po drodze nagą Megan. Otwierają go i wychodzą z kasą. Całą sytuację z mostka na kamerze widzi Biuściasta Azjatka. Udaje się w celu odbicia pieniędzy. Dociera do skarbca i okazuje się, że wszystko jest w porządku. Roześmiani niebiescy agenci piją szampana na mostku kapitańskim. Akcja się powiodła. Chcieli sobie przez chwilę pokierować statkiem.

Robert gryzie Bruca.

Niebieski Bruce aresztuje zasłuchanego w irlandzką muzykę ludową Toma Lee Jonesa(jednak przeżył). Megan kocha się z Brucem (pikantna scena łóżkowa). Potem Bruce wraca się po swojego więźnia i przeprowadza go przez 16 dzielnic na Tytanicu.

Statek pomylił drogę i uderza w górę lodową. Wokół niego pływają delfiny. Jack z Rose byli akurat w tym momencie na dziobie i pierwsi giną wcześniej jednak widać na ich twarzach zdziwienie. Na lodowe monstrum wspina się Rambo w podkoszulku. Wisi cały czas na krawędzi. To wszystko obserwuje pomarańczowe wielkie oko.

Wszyscy giną.

Jednak się okazuje, że wszyscy przeżyli. Film kończy się sugerując, że będzie druga część.

Oko się dziwi.

Można i tak. Z pewnością byłby za to niejeden Oskar…. ale chyba już wolę to nasze nudne kino. Może Rewers nie podbije Ameryki ale mnie w uszach nadal gra zdanie : „ Z pewnością zastanawiacie się co zrobić z kościami”.

Choć to i tak nie umywa się do  tego filmu

mar
10

(lista jest ustawiona od najczęściej szukanych do tych najrzadziej wpisywanych w narzędziu szukania stworzonym przez ludzi wyzysku dzięki, którym przeczytano to co popełniłem…)

pepe

castellani

daniel castellani

ridż forester

jose pepe ruza

golf tuning

drdupa blog

jurko bohun

dr dupa blog

pepe madrid

jose pepe róża

jose pepe ruz

strażnik małopolski

drdupa

vw golf 2 tuning

golf cabrio tuning

ronn moss

szaman rzucił klątwę na cristiano ronald

laleczka voodoo ronaldo

beenhakker

najszybciej rozwijający się blog wirdpre

paweł janas

ridz forester

vw golf 1 cabrio

pepe real madrid

z jaką prędkością może lecieć jaskółka

piechniczek castellani

naturyzm

cabrio tuning

tuning vw golf 2

tuning golf

golf 1 cabrio

pepe ruz

vw golf cabrio

róża

dr dupa blog wordpress

volkswagen golf tuning

vw tuning

białoruś

moda na sukces ridż forester

vw golf 1 tuning

tunig

głaz

phoebe forrester

pepe portugalczyk wikipedia

leo beenhakker

tuning golf 2

dr dupa

http://drdupa.wordpress.com/2010/01/27/j

golf 1 cabrio tuning

strój mieszka 1 i Dobrawy Czeszki

to w skrócie lista fraz wyszukiwarek poprzez, które dotarliście do  mnie. Częściowo pokrywa się to z tym o czym pisałem, ale tej drugiej części nie za bardzo rozumiem. Nie ma tutaj takich fraz jak sex ( i cała jego rodzina poprzez wskazanie miejsca i dokładnego układu praz sposobu), ogień, pies, czy też ognisko( a teraz proszę połączyć te kilka wyrazów to zobaczycie poprzez co odnaleźli Dr Ninję:). Tak trzy inaczej obserwując przeważające poszukiwania chyba powinienem zająć się pewnym tematem, który interesuje tak bardzo, a tak mocno przeze mnie pominięty JEST!

mar
07
  • Przychodzi baba do lekarza ze studentem w dupie.
  • Lekarz się pyta: Co Pani jest?
  • Ona: dziekanat.

Czy spotkało Cię zdarzenie, które przywodzi uśmiech, lub przynosi na myśl traumatyczne wspomnienia? Zdarzają się „dziekanaty”, do których nie trzeba wchodzić z poczuciem winy, iż mąci się spokój tego świętego miejsca. Nie bez przyczyny użyłem cudzysłowu. Opowieści o sympatycznych paniach, które pomogą napisać podanie do dziekana, przypomną o ważnym terminie…. Mnie osobiście zdarzyło natrafić na takie Panie(raz i to nie w moim dziekanacie). Są to jednak jakże miłe wyjątki.

Z pomocą wyobrażenia wyglądu przeciętnego dziekanatu przychodzi pismo skierowane do pracowników dziekanatów pod wdzięcznym tytułem „Pożoga i Skurcz”. To podziemna gazetka o nakładzie kilku tysięcy. Dzięki treściom w niej zawartym czerpiemy wiedzę jak powinno wyglądać miejsce i kadra spod literki D.

Prawdziwy dziekanat jest tak straszny, że sam dziekan boi się przez niego przechodzić. Pomieszczenia powinny być ciemne, a na ścianach powinny wisieć zdjęcia petentów, którzy nie będą obsługiwani(ich liczba odpowiada liczbie osób na poszczególnych latach). Zdjęcia powinny być czarno-białe, twarze bohaterów powykrzywiane, w histerycznym lęku i boleści. Przeważnie w pomieszczeniach Tych powinny zasiadać 2-4 panie. Koniecznie panie. Mężczyzna psuje cały obraz czarciego zakątka.

Wygląd jest to dosyć indywidualna sprawa. Przeważnie to leciwe zaprawione w boju aktywistki. Szukając jednak przykładnego osobnika, więcej sztampowego składu- powinna być w drużynie: chuda wysoka, gruba dowolna, trzecia trudno powiedzieć, bo nikt dokładnie nie wie jak wygląda ponieważ nerwy powodują wyrwę w fotograficznej pamięci człowieka.  Chuda powinna, obleczona w czarny długi sięgający podłogi czarny płaszcz z krwistym podszyciem oraz wysokim kołnierzem, poruszać się jak duch. Przemieszczać się nie wykazując przy tym ruchu nóg, tak jak gdyby jeździła na wrotkach. Gruba powinna siedzieć. Nikt jeszcze nie widział jak wchodzi, czy opuszcza dziekanat. O trzeciej boję się pisać.

Preferowany środek lokomocji to miotła. Nowe ładne modele z Hipermarketu z lśniącym włosiem nie wchodzą w rachubę. Powinna być drewniana, toporna. Dziś dziekanaty idą z duchem czasu, więc nie powinien dziwić zaparkowany przed wydziałem odkurzacz.

Jakie powinna posiadać usposobienie? Wyjątkowe! Można jednak doszukać się kilku uniwersalnych cech. Każda czynność w dziekanacie powinna sprawiać nieopisany problem. Naturalnie nierozwiązywalny problem, a za tym idzie irytację. Może z tą irytacją przesadziłem. Wściekłość i przekrwione bulgoczące białka oczu! Przy tym powinna być cierpliwa. Odpowiedzieć dopiero za trzecim ponowieniem pytania.  Tutaj ważna uwaga, niezwykle przydatna umiejętność to taki przewrót oczu, abyśmy mogli zobaczyć      źrenice z drugiej strony. Naturalną reakcją na chęć złożenia podania jest parsknięcie, ale takie uczciwe -z klasycznym uniesieniem ramion i szelmowskim uśmieszkiem. Gdyby się tak zdarzyło, że ktoś bezczelnie przyszedł po pieczątkę przedłużającą termin tej niepotrzebnej legitymacji(gdyby jej nie było to studenci nie mieliby zniżek, a co za tym idzie być może mniej dotarłoby ich na uczelnię) powinna szeroko otworzyć oczy ze zdziwienia, popatrzeć z rozbawieniem na kamratki, które w tym czasie już ze śmiechu zaczynają podchrumkiwać. Następnie popatrzeć na niepoważnego studenta mówiąc (rubasznie się przy tym śmiejąc): ja, ja, przyjdź jutro… tam są drzwi… dobre to było…he heh he(pomiędzy he należy wstawić zaciąganie się powietrzem zakatarzonej osoby, by lepiej oddać wydobywający się dźwięk).

Wirtualność prawdziwego dziekanatu polega na tym, że tak naprawdę go nie ma jak go potrzeba. Nie dziwią przecież godziny otwarcia w stylu: „otwarte gdyśmy akurat są”, lub „otwarte od 3-5 rano”, lub „otwarte ale nie wchodzić”, albo „otwarte w weekendy z wyjątkiem sobót i niedziel”.

Vip Student

Jakże inaczej wygląda sytuacja, gdy przychodzimy zapłacić za warunek(dobrze) lub za powtarzanie(lepiej) bądź za przywrócenie(nirwana). Panie w tym momencie dzielą się rolami. Jedna biegnie ku nam z przewieszoną przez przedramię śnieżnobiałą ścierką, usłużnie zapraszając nas do tego, by sobie usiąść. Koleżanki w tym czasie wykonują ruchy rękami niczym kura skrzydłami, która postanowiła właśnie, że od dziś zaczyna latać i polować na owce.  W efekcie słychać dźwięk pompowanego powietrza, a ich biusty drastycznie wzrastają. Jedna z nich bierze czarny neseser i skuwa go za  pomocą kajdanek ze swoją ręką dając przy tym pokaz swoich akrobatycznych umiejętności, zapewniając iż kasa tutaj właśnie będzie najbezpieczniejsza. Ta ze ścierką usadza nas na wygodnym fotelu, podsadza pod buty niewielkich rozmiarów podnóżek i zaczyna czyścić nasz obuwie. Te napompowane wijąc się wokół nas spazmatycznie, pytają zalotnie w jakim celu ktoś przybył, ściągając usta w lejek, taką formułą: „jakiż to monsun przywiał Cię miły Nieznajomy?” Ta z walizką przeskakuje za biurko, robiąc przy tym salto i wyprężona jak struna stojąc w szerokim rozkroku otwiera walizkę, lekkim skinieniem głowy daje znak, że to już pora. Gdybyśmy popatrzeli w dół zobaczymy jak ta ze ścierką kończy już polerować trzecią nałożoną własnymi włosami warstwę pasty do butów. Gdy już dokonamy formalności ta z neseserem stuka obcasem o obcas, a w tym momencie wysuwają się jej z czubków butów ostre szpikulce. Następnie krokiem, który wygląda jak gdyby miała się właśnie wywrócić na plecy na lodowisku, wychodzi z pokoju i udaje się w niewiadomym kierunku poruszając się jednak cały czas w ten sposób wyłączając możliwość ataku od przodu( od tyłu nikt by się nie odważył).

Relację Vip Studenta mam od Przyjaciela, który podejrzewam chce zachować anonimowość z wiadomych względów.

Nie zrażajmy się jednak realiami. Powinniśmy być zawsze dobrej myśli, być może tym razem trafimy do „dziekanatu” a nie do dziekanatu.

na koniec hymn przybytku na literkę D…..

lut
27

Pod pretekstem Comy

Tak właśnie! Przeczytałem niedawno(przed chwilą) jak by to powiedział znany Torunianin, tekst „szkalujący” pewien zespół. Może i tam było tylko jedno zdanie, które negatywnie odnosiło się do Comy, ale cóż to jedno zdanie było wisienką na torcie zwanym POMYŁKA!

Żeby było jasne odnoszę się tutaj do tekstu zwanego „Pod pretekstem Much”.

http://wlozkuzlicealistka.wordpress.com/2010/02/10/pod-pretekstem-much/

Czy tylko to jedno zdanie uniosło mi prawą brew, a ręce mi w tym samym czasie opadły?

Zacznijmy od początku…

„Kiedy dwa i pół roku temu Muchy wydały pompowany przez wcześniejsze dwa i pół roku balon z napisem “Terroromans” przyznaję, że nawdychałem się tego ich helu i cienkim głosem wykrzyczałem nie tylko tutaj, że oto mamy płytę przełomową, być może najważniejszą w historii polskiej muzyki (popowej do cholery, nikt tu nie mówi o Chopinie)”.

Ja w tym samym czasie prawdopodobnie powiedziałem, Chopinie zmartwychwstań! Proszę, błagam, pliss….

Płyta ta była tak ważna i przełomowa, że gdybym nie miał co zrobić z pieniędzmi i ją kupił, przełamałbym ją na pół, a potem jeszcze raz i wtedy w istocie byłaby przełomowa(troszkę przełamana, ale wielokroć powtórzone przełamanie daje nam przełom).

Dalej sympatyczny autor, który popełnił ten tekst pisze o syndromie czekania na Beatles. Ja osobiście nie czekam, ponieważ to co zrobili chłopcy z Liverpoolu było piękne, genialne i nie do powtórzenia. Na tym polega ich urok, że czekanie na nowych nie ma sensu, bo nie da się już oddać magii dźwięku jaki wydobywał się z ich gardeł. Mieli różne głosy, ale gdy razem śpiewali zdawało się, że oto jeszcze trzecia osoba dołączyła się do nich(wokalnie).

„Ba, nie mamy nawet żadnego zespołu bezdyskusyjnie dobrego, a fakt, że za szczyt alternatywy połowa Polaków uważa zespoły Oddział Zamknięty i Coma tylko dolewa oliwy do ognia.”- ałcz! Bolało! Troszkę mieszamy tutaj style. Autor twierdzi najpierw,że szuka nowego POPOWEGO zespołu, swojego mesjasza a potem, że Coma jest be… Coma nie należy do nurtu muzyki zwanego POP. Dalej, Coma nie jest zespołem, który ogranicza się do grania swoich piosenek na bazie czterech akordów. Dalej, Muchy należą do gatunku Rock(tak Wiki).

Zastanawiałem się zatem skąd ta przełomowość Much, skąd ten rzekomy dół Comy. Wpis wyżej dał mi odpowiedź. Wiosna.

Tak Coma z pewnością nie jest wiosennym zespołem, który wijąc wianki i rzucając je do falującej wody, skacze jak masai trzymając gitarę i na niej przy okazji grając, ubrany w koszulę i krawat, ale oczywiście w stylu rozchełstane Ska promuje bezmyślne la la la wiosna przyszła.

Coma uderza w całkiem inne tony. Zagląda do tego co smutne, melancholijne, czasem mroczne. Jest nutką zadumy w tym przepełnionym świecie, śmiejących się pań z telewizji, którym dziecko wylało wino pomieszane z musztardą i benzyną na nową sukienkę, a one się śmieją bo zaraz wypiorą tę tkaninkę i będzie wyglądała jeszcze lepiej niż przed zakupem. Coma nie jest taka jak cała reszta. Jest wyjątkowa ponieważ, większość osób określa jasno swoje zapatrywanie na ten zespół poprzez lubię, bądź nie.

Przełomowe Muchy chyba nie są tak wyraziste. Tutaj są fani, oraz osoby, którym zespół jest ten dosyć obojętny( tutaj i ja).

I kolega F. może zarzucać Muchom nieskomplikowanie muzyczne, prostotę konstrukcji

Ja również przyłączam się do Kolegi F. Ma rację. Jest to nieskomplikowane i proste, ale w odróżnieniu od Beatles nie-genialne, nie-wzniosłe, niechwytające za mięsień zwany sercem.

Jak na początku Autor pisał, album Much był dmuchanym przez dwa i pół roku balonem, z którego teraz schodzi powietrze, które niektórym służy( jeśli komuś podoba się taka muzyka, rozumiem stąd też wiele wyróżnień dla Much) innym wieje gdzieś w okolicy ucha i automatycznie odwracają głowę w inną stronę. Co do wplątania w tą całą historię Comy, to ta płynie sobie spokojnie inną rzeką. To nie jest próba podjęcia zakończonego przez Lennona i spółkę tematu. Co całkiem inna bajka. Smutna baśń, która wyróżnia się na firmamencie zespołów naśladujących wiecznie niedoskonale, swojego wzoru zza kanału La Manche.  Coma tworzy inną ciekawą jakość, stąd też uważam za nieprawdziwe oraz w wysokim stopniu szkalujące, zdanie: Ba, nie mamy nawet żadnego zespołu bezdyskusyjnie dobrego, a fakt, że za szczyt alternatywy połowa Polaków uważa zespoły Oddział Zamknięty i Coma tylko dolewa oliwy do ognia.”-

Zatem aby już nie błądzić po ciemnych korytarzach, perpetum mobile jakim są Nowi Beatles, pierwsze wyjście z mroku.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.